Czy UE wyrówna szanse w e-handlu? Co oznaczają zmiany dla polskich sprzedawców online

Co?
Chińskie platformy sprzedażowe coraz szybciej zwiększają udział w Polsce i w UE, a e-Izba alarmuje, że przewagę daje im „nierówny start” wynikający z różnic w egzekwowaniu przepisów wobec sprzedawców spoza Unii.

Dlaczego?
Bo polskie sklepy internetowe ponoszą pełne koszty zgodności z regulacjami (fiskus, normy jakości, logistyka, magazyn), a część konkurencji spoza UE ma działać przy niższych obciążeniach i słabszej kontroli. Efekt to presja na marże, ograniczanie inwestycji, redukcje kosztów – a w skrajnych przypadkach zamykanie działalności. Dodatkowo bardzo niskie ceny mogą iść w parze z ryzykiem: niejasnymi reklamacjami, dłuższą dostawą i wątpliwościami co do zgodności z normami bezpieczeństwa.

Dla kogo?
Dla właścicieli i menedżerów sklepów online, marek D2C, dystrybutorów i producentów sprzedających w internecie, a także osób odpowiedzialnych za pricing, logistykę, obsługę klienta, compliance oraz strategię sprzedaży w marketplace’ach.

Tło tematu.
Według wstępnych danych e-Izby za 2025 rok ponad 80% polskich internautów deklaruje odwiedzenie co najmniej jednej chińskiej platformy. Organizacja wskazuje też na podobny trend w całej UE – liczby użytkowników największych serwisów rosną w skali dziesiątek i setek milionów miesięcznie. Od 2020 roku e-Izba prowadzi kampanię „Taki Sam Start”, apelując o równe ramy prawne i skuteczniejsze egzekwowanie przepisów wobec sprzedaży spoza UE; zapowiedziano również raport o wpływie chińskich platform na polską gospodarkę.

Polski e-commerce pod presją Temu, Shein i AliExpress: na czym polega luka regulacyjna i co zmieni UE od 2026?

Chińskie platformy sprzedażowe coraz mocniej zaznaczają obecność w Polsce i w całej UE. Według danych cytowanych przez e-Izbę ponad 80% polskich internautów miało w 2025 roku odwiedzić przynajmniej jedną z takich platform, a skala zjawiska ma rosnąć także na poziomie europejskim. 

W komunikacie branży pojawia się mocna teza: rodzime sklepy działają w pełnym reżimie unijnych przepisów i kontroli, podczas gdy część sprzedaży spoza UE korzysta z „asymetrii kosztowej”, której nie da się nadrobić samą efektywnością operacyjną. 

O co chodzi z „luką w przepisach” i dlaczego ma znaczenie?

W praktyce nie chodzi o jeden zapis, tylko o kilka mechanizmów, które razem tworzą przewagę kosztową i operacyjną. e-Izba zwraca uwagę m.in. na: różnice w obciążeniach, słabszą skuteczność kontroli sprzedawców spoza UE oraz nieuczciwe praktyki cenowe. 

Do tego dochodzi ogromna skala importu drobnych przesyłek do UE. Komisja Europejska i media międzynarodowe wskazywały, że do Unii trafiają miliardy paczek o niskiej wartości, z czego przytłaczająca większość ma pochodzić z Chin — to obciąża system kontroli, egzekwowania zgodności produktów i poboru należności. 

Co w tej sytuacji traci polski sprzedawca?

  • Marżę – bo klient porównuje „tu i teraz” głównie cenę, a różnice kosztowe po stronie importu potrafią być trudne do przebicia.
  • Ruch i udział w koszykach – świąteczne piki popytu zamiast wzmacniać lokalne sklepy, mogą przerzucać sprzedaż do platform spoza UE (e-Izba mówi wprost o presji na cięcie kosztów i ograniczanie inwestycji). 
  • Przewidywalność – w sytuacji, gdy część rynku gra według innych reguł, planowanie cen, promocji i stanów magazynowych jest trudniejsze.

Co zmieni Unia Europejska: kluczowa data to 1 lipca 2026

W grudniu 2025 r. Rada UE uzgodniła, że od 1 lipca 2026 towary w małych przesyłkach o wartości do 150 euro mają zostać objęte stałą opłatą celną 3 euro (jako rozwiązanie tymczasowe, zanim wejdzie szersza reforma). 

Równolegle Komisja Europejska komunikowała polityczne porozumienie dotyczące likwidacji progu zwolnienia celnego 150 euro w e-commerce od 2026 r., co ma ograniczyć przewagi wynikające z masowego importu drobnicy. 

W tle pojawia się też pomysł opłaty manipulacyjnej (obsługowej) za paczki, o której pisały media — jako element radzenia sobie z kosztami kontroli i skali przesyłek. 

Co to oznacza dla rynku w Polsce?

1) Ceny „ultra-tanie” mogą mieć trudniej (ale nie znikną)

Dodatkowe opłaty i uszczelnienie zasad powinny zmniejszać przewagę kosztową w najniższych koszykach cenowych. To nie znaczy, że chińskie platformy znikną — raczej, że część „magii ceny” może osłabnąć w porównaniach 1:1.

2) Wzrośnie znaczenie zgodności i bezpieczeństwa produktów

e-Izba podkreśla, że bardzo niskie ceny często idą w parze z ryzykiem: niepewną zgodnością z normami bezpieczeństwa, niejasnymi reklamacjami czy długim czasem dostawy. 
Jeśli UE zwiększy presję na kontrolę i egzekwowanie, to „twarda zgodność” może wrócić jako realny element konkurencji, a nie tylko formalność.

3) Polski e-commerce będzie potrzebował nowej strategii konkurowania

Nawet jeśli regulacje się wyrównają, część klientów pozostanie przy zakupach „okazyjnych”. Polskie sklepy mogą wygrać tam, gdzie platformy mają ograniczenia: szybkość dostawy, wiarygodny serwis, dostępność od ręki, wygodne zwroty, pewne faktury i realna obsługa klienta.

 Jak sprzedawcy online mogą się przygotować już teraz?

  • Przestań walczyć wyłącznie ceną – buduj ofertę na dostępności, czasie dostawy i czytelnych zasadach zwrotu (to da się „pokazać” klientowi szybko).
  • Urealnij porównania – w komunikacji produktowej jasno eksponuj: gwarancję, serwis, czas realizacji, pochodzenie oraz standardy bezpieczeństwa.
  • Zabezpiecz marżę polityką promocyjną – mniej „wiecznych” rabatów, więcej krótkich kampanii pod konkretny cel (ruch / koszyk / wyprzedaż stanów).
  • Wzmocnij wiarygodność – opinie, realne zdjęcia, szczegółowe opisy i wsparcie posprzedażowe to obszary, w których lokalne sklepy mogą wyraźnie odróżnić się.
  • Śledź zmiany na 2026 r. – 1 lipca 2026 to data, którą warto mieć w planach (cenniki, cross-border, polityki wysyłek, komunikacja do klientów). 

Wnioski

Dyskusja o chińskich platformach przestaje być tylko tematem „kto ma taniej”. Wchodzi w obszar równych zasad konkurencji, egzekwowania przepisów i kosztów systemowych związanych z masową skalą przesyłek. e-Izba mówi wprost: bez zmian regulacyjnych polskie MŚP będą przegrywać, a koszty odczuje gospodarka. 

Najbliższe miesiące to dobry moment, by ustawić strategię na 2026: część przewag kosztowych może zostać ograniczona, ale konkurencja o uwagę klienta wciąż będzie brutalna. Wygrają sklepy, które zbudują przewagę na tym, czego nie da się „zrobić za 2 zł” – jakości obsługi, pewności i szybkości.